Menu

Rychtalski zegarek

Porcelanka tarczy jest sygnowana: Paul "Drobig - Reichthal".

Poszukując ciekawostek związanych z dawnym Rychtalem jego miłośniczka p. Magdalena Maryniak natknęła się na jednym z niemieckich portali aukcyjnych na niezwykły przedmiot - zegarek. W sumie jest to zwyczajny zegarek kieszonkowy, których jeszcze wiele można odnaleźć w sieci a nawet w starociach i pamiątkach rodzinnych. Ten egzemplarz jest jednak dla nas bardzo interesujący, ponieważ pochodzi z Rychtala. Jak się okazuje wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o nim od dzisiejszych właścicieli. Czasomierz ma prawdopodobnie ponad 100 lat. Firma która wyprodukowała mechanizm została zarejestrowana w 1911r. Porcelanka tarczy jest sygnowana: Paul "Drobig - Reichthal". Paul Drobig w książce adresowej z tamtego okresu figuruje jako rychtalski zegarmistrz. Mechanizm zegarka to dość kapryśna konstrukcja (mechanizm cylindryczny), która podobno często się psuła i by funkcjonować w dobrej kondycji zegarek wymagał częstych serwisów i przeglądów. Przeglądy takie zegarek przeszedł trzy. Jeden z nich nie został opisany datą a jedynie podpisem zegarmistrza, natomiast dwa inne odbyły się 1939r. i co ciekawe w 1993r. Niezwykła jest ta druga data. Ktoś musiał mieć wielki sentyment i być bardzo do zegarka przywiązany skoro po ok. 80 latach zdecydował się wykonać przegląd i niewątpliwie serwis. Piękne "Ludwikowskie" wskazówki noszą ślady lutowania. Ponadto kształt jaki przybrało kolucho do którego przyczepia się łańcuszek oraz stan posrebrzanej koperty świadczą o wieloletnim intensywnym  użytkowaniu czasomierza. 

Post scriptum

Po ukazaniu się powyższego tekstu napisał do mnie sympatyk Rychtala p. Piotr Kokociński. Jak się okazuje,  Paul Drobig  był też wydawcą rychtalskich pocztówek, bowiem jego firma była połączeniem zakładu zegarmistrzowskiego i księgarenki. Był on też działaczem społecznym. Za miesiąc w "Tygodniku Kępińskim" ukaże się tekst autorstwa p. Piotra Kokocińskiego odtwarzający historię rychtalskiej apteki, od jej początków w 1850 roku.

PIOTR KOKOCIŃSKI (ur. 1953) – sce­na­rzy­sta (Samowolka), au­tor sztuk dla Te­atru Te­le­wi­zji: Miś Kolabo, Golgota wrocławska /współ­au­tor: Krzysz­tof Szwa­grzyk/, ​pro­za­ik (po­wieść Samowolka). Opo­wia­da­nia dru­ko­wał m. in. w „Ar­ca­nach”, „Pul­sie”, „Rzecz­po­spo­li­tej” (w do­dat­ku „Plus-Mi­nus”). Dwa inne roz­dzia­ły po­wie­ści Człowiek z botanizerką dru­ko­wał w kwar­tal­niku Li­te­rac­kim „Wy­spa” (2014 nr 4) i „Ty­go­dniku Kę­piń­skim” (R. 2015 nr 39-41).

...Koschik  sięgnął do skórzanej teczki. Wyjął niewielką książeczkę w zielonej płóciennej oprawie i wręczył  starcowi. Szczerze ucieszony Spribille kartkował książeczkę. – Nareszcie, nareszcie ją wydałeś. Dlaczego nie poprosiłeś Schubego o napisanie wstępu? – Nie było czasu, Bóg jeden wie, co się tam u nas jeszcze wydarzy! Latem drukarnia w Kępnie miała spory zapas papieru i mało zleceń, przez Drobiga zaproponowali mi tanio druk. Tekst już przed wojną był gotów. Dogadałem się z Drobigiem, że wykorzystam kilkanaście jego pocztówek. Dodałem około 40 swoich fotografii. I tak powstał ten przewodnik krajoznawczo-przyrodniczy po ziemi kępińskiej. – Stary Franz wzruszył się czytając dedykację a kiedy spojrzał na bibliografię ukradkiem ocierał łzy. Najwięcej było tam pozycji jego i profesora Schube. – Ascherson – rzekł Spribille – stale nam powtarzał: nieważne ile masz publikacji. Liczysz się w nauce, jeśli się na ciebie powołują…Później trochę się spierali o to, komu zwycięzcy przyznają Rychtal. Koschik nie miał wątpliwości: hrabia Szembek doprowadzi do przyłączenia Rychtalskiego Kraiku do Polski. − Zacna rodzina – mówił Spribille − ci Szembekowie, ale to echte Polacken. Masz rację: postawią na swoim. − Dziwisz się? Nie, nie. A co z wami? − pytał Spribille. − Z kim? − Z tobą? Z Burdą? − Ja zostanę, Burda wyjedzie, bo zraził do siebie wielu rychtalan. – Ty chcesz zostać?  A Paul? – Syn jest zabezpieczony. Mam trochę złota w skrytce w banku. Za dobrą cenę sprzedałem folwarczek po moim bracie. Wystarczy synowi na zakup mieszkania i kilkanaście lat dostatniego życia w Breslau. Zresztą nawet  jeśli Rychtal zostanie w Niemczech, to co historyk z doktoratem miałby tam robić? On nie chce uczyć w szkole. Marzy o karierze naukowej. A ja teraz sprzedaję swoje gospodarstwo, przeniosę się do Rychtala. Kupię domek w rynku. − A proboszcz? Co on zrobi? – dopytywał Spribille. − Nieborowski ucieknie, albo go Polacy wygonią. − Księdza? Co ty mówisz? − Nieborowski to z pochodzenia Polak! – Tak?! – Spribille nie mógł w to uwierzyć. – Rozmawiałem z jego matką, przecież ona mieszkała na rychtalskiej plebanii. Lubiła sobie ze mną pogadać po polsku, bała się utrzymywać znajomość z Polakami, bo syn  się na to krzywił. – Niby nazwisko polskie… A wiesz, Peter, przypominam sobie, że jak byłem u Nieborowskiego ze trzy lata przed wojną, to jadąc jego bryczką do siemienickiego lasu, zabrałem staruszkę Nieborowski, żeby mogła uczestniczyć w mszy odprawianej po polsku w Siemianicach, tak było! − Znajomy Żyd z Kępna mówił o nim: myszygene! I miał rację, Franz. − Meszuge? To chyba, to chyba niezbyt eleganckie. − A czytałeś teksty Nieborowskiego? − Nie, ale przyznaję, był nazbyt rozpolitykowany, to prawda… − Biskup dawno powinien był go przenieść, wiem od jednego z kurialistów, że mają z nim problem…

Tekst został zaczerpnięty z "Magazynu Internetowego Helikopter" Zainteresowanych odsyłam do poniższych linków:

https://opt-art.net/helikopter/11-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-i/

https://opt-art.net/helikopter/12-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-ii/

Jedna z rychtalskich pocztówek wydanych przez Paula Drobiga

Dzisiaj jest

sobota,
25 marca 2017

(84. dzień roku)

Zegar

Święta

Sobota, Rok A, I Uroczystość Zwiastowania Pańskiego

Polecamy strony

Licznik

Liczba wyświetleń:
2632687

Wyszukiwanie