Menu

O. Konrad Stolarek

PATRON SZKOŁY PODSTAWOWEJ W RYCHTALU

Sztandar Szkoły Podstawowej w Rychtalu

Projekt:Maciej Oscenda.

Mural z o. Konradem Stolarkiem, który powstaje na budynku Szkoły Podstawowej w Rychtalu

Projekt i wykonanie: Przemysław Zalesinski

Baner z ojcem Konradem Stolarkiem

Projekt:: Grzegorz Górnikiewicz.

Tarcza szkolna wzorowana na symbolu 307 Dywizjonu Myśliwskiego Nocnego "Lwowskich Puchaczy" z Exeter

Projekt: ks. Mariusz Białobłocki.

Ojciec płk Konrad Stolarek OMI. ur. 31.10. 1913 roku w Rychtalu, zm. 2. 02. 2007 r w Maisnil-les-Ruitz we Francji. Spoczywa na cmentarzu w Vaudricourt. 

O. płk Konrad Feliks Stolarek OMI (ps. Samson) urodził się 31 października 1913 roku w Rychtalu jako syn Leona i Marty z Taniewiczów. Ojciec, właściciel zakładu masarskiego, zginął w rok po urodzeniu się syna na froncie wschodnim, jako żołnierz  siłą wcielony do armii pruskiej. Matka była gorącą patriotką, czynnie biorącą udział w walce o polskość w okresie powstań śląskich i plebiscytu. Po ukończeniu szkoły powszechnej w Rychtalu kontynuował naukę w Państwowym Gimnazjum i Liceum Humanistycznym w Kępnie, gdzie w 1932 otrzymał świadectwo dojrzałości. Po rocznym nowicjacie u misjonarzy oblatów w Markowicach odbył studia teologiczno-filozoficzne w Wyższym Seminarium Duchownym w Obrze. Tam też 12 czerwca 1938 roku z rąk poznańskiego biskupa pomocniczego Walentego Dymka otrzymał świecenia kapłańskie. Był aktywnym członkiem i działaczem Związku Harcerstwa Polskiego. 10 czerwca 1937 roku mianowany został podharcmistrzem Rzeczypospolitej. Posługę kapłańską rozpoczął jako redaktor  miesięcznika "Oblat Niepokolanej" oraz współpracownik katowickiego dziennika "Polonia". W przededniu wybuchu II wojny światowej udał się do Orłowej na Zaolziu, gdzie od 1 września 1939r. miał zostać katechetą w polskim gimnazjum. Przez trzy miesiące pełnił służbę duszpasterską wśród miejscowych Polaków. Pod koniec listopada przedostał się przez "zieloną granicę" do Budapesztu, a następnie przez Włochy do Francji, gdzie 1 stycznia 1940r. zgłosił się do Armii Polskiej. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Piechoty w Coetquidan otrzymał  25 czerwca stopień kapitana i nominację na kapelana pierwszej Dywizji Grenadierów z którą brał udział w walkach w Wogezach - na Linii Maginota. Po rozwiązaniu dywizji osobiście przeprowadził generałów Bronisława Ducha i Rudolfa Niemirę na terytorium nieokupowanej Francji. Organizował punkty przerzutowe do wolnej Francji dla polskich żołnierzy uciekających z obozów jenieckich. Na polecenie władz wojskowych wizytował obozy jenieckie w Alzacji i Lotaryngii, jako przedstawiciel Międzynarodowego Czerwonego Krzyża i kapelan polskich żołnierzy w Cayius. W kwietniu 1941r. przez Hiszpanię i Portugalię przybył do Wielkiej Brytanii, gdzie został mianowany kapelanem w dywizjonach lotnictwa myśliwskiego oraz podjął współpracę z Sekcją Polską Radia BBC w Londynie. Po specjalistycznym przeszkoleniu spadochronowym i wywiadowczym w nocy z 14 na 15 maja 1943r. w ramach operacji specjalnej o krypt. "Shawl", razem z telegrafistą Janem Miką ps. "Jasiek" wykonał skok bojowy w rejonie Saint-Etienne w lesie, kilkanaście kilometrów od Craponne na terytorium Francji okupowanej przez Niemców z tajną misją wojskową oraz dodatkowo z polecenia Naczelnego Wodza, gen. Władysława Sikorskiego, z zadaniem nawiązania kontaktu z przebywającym w Lourdes kardynałem Augustem Hlondem. Za działania te jako pierwszy z kapelanów 15 października 1943 roku został przez gen. Mariana Kukiela, ministra obrony odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy. Jako pierwszy kapelan otrzymał też Złotą Bojową Odznaką Spadochroniarską. Po powrocie do Anglii objął stanowisko szefa duszpasterstwa 1. Brygady Spadochronowej w Szkocji ( 1943r.-1944r.). W trakcie trwania służby wojskowej w marcu 1944r. mianowany został harcmistrzem ZHP. Pełnił służbę na stanowisku starszego kapelana 133 Polowego Portu Lotniczego oraz dywizjonów lotnictwa myśliwskiego. Zdemobilizowany w 1946r. przybył do Francji, gdzie był współzałożycielem i pierwszym prowincjałem Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. W 1954r. o. Konrad Stolarek założył i redagował wydawany do dziś miesięcznik "Niepokalana". W 1956r. objął stanowisko dyrektora tygodnika "Głos Katolicki", pisma Polskiej Misji Katolickiej we Francji. W 1972r. mianowano go superiorem Internatu św. Kazimierza w Vaudricourt a w latach 1988 - 1994 pełnił on funkcję rektora Polskiej Misji Katolickiej w Luksemburgu. W 1999 roku zamieszkał jako rezydent w Domu Zakonnym oo. Oblatów w Vaudricourt. O. Konrad Stolarek wygłosił szereg wykładów i rekolekcji w USA, Kanadzie, Belgii i Niemczech. Był autorem licznych artykułów i felietonów oraz tłumaczem z języka łacińskiego. Bardzo aktywnie włączył się w życie Polonii francuskiej. Był, m.in. dyrektorem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej we Francji, współzałożycielem Kongresu Polonii Francuskiej, wiceprzewodniczącym ZHP we Francji, kapelanem Związku Rezerwistów i Byłych Wojskowych RP we Francji. Należał do Stowarzyszenia Polskich Kombatantów, Stowarzyszenia Lotników Polskich, Angielsko - Polskiego Stowarzyszenia Katolickiego, Legion Francraise des Combattants. Za bohaterstwo w służbie duszpasterskiej w Polskich Siłach Zbrojnych oraz działalność społeczną na emigracji został awansowany do stopnia pułkownika Wojska Polskiego oraz odznaczony: Orderem Virtuti Militari V klasy (nr 8408), dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP, srebrną odznaką Orderu Zasługi RP, Złotym Krzyżem Zasługi, dwukrotnie Medalem Lotniczym, Medalem Wojska, odznaką Weterana Walki o Niepodległość, Złotą Bojową Odznaką Spadochroniarską, honorową odznaką Stowarzyszenia Lotników Polskich, francuskim Croix de Guerre z gwiazdą i Croix de Combattant oraz brytyjskim Defence Medal, War Medal i France and Germany Star. Przez całe życie utrzymywał kontakt z rodziną w Rychtalu. Bliscy odwiedzali go zwłaszcza w Luksemburgu. W czasach PRL–u w Polsce był uważany za persona non grata, dlatego Rychtal odwiedził dopiero w 1988 roku z okazji 50 – lecia swoich święceń kapłańskich. Ojciec Konrad Stolarek zmarł w nocy 2 lutego 2007 r w Maisnil-les-Ruitz we Francji. Uroczystości pogrzebowe sprawowane przez ojców oblatów z Francji, Belgii i Luksemburga odbyły się 7 lutego 2007 roku w kościele polskim ,,Millenium'' w Lens i na cmentarzu w Vaudricourt z udziałem konsula generalnego RP w Lille, attache wojskowego Ambasady RP w Paryżu, przedstawicieli środowisk polonijnych oraz pocztu sztandarowego harcerstwa polskiego we Francji.

Akt małżeństwa Leona Stolarka i Marty z Taniewiczów

Tłumaczenie adnotacji w Księdze Małżeństw Parafii Wieruszów o zawarciu małżeństwa przez rodziców Konrada Stolarka w kościele św. Rocha w Podzamczu

Akt ślubu nr 39/1909. Leon Stolarek urodzony w Olszowie zamieszkały w Rychtalu lat 26. Rodzice narzeczonego: Antoni i Kordula z domu Czechlowska ( zawarli małżeństwo w Podzamczu w 1874r.) Marta Anna Taniewicz urodzona  w Podzamczu lat 28. Rodzice narzeczonej: Florentyn Taniewicz i Joanna z domu Kosmala.

Akt urodzenia Konrada Stolarka

Spisany odręcznie przez o. Konrada Stolarka przebieg służby wojskowej

Redakcja: Agata i Zbigniew Judyccy Wydawnictwo IRB Vaudricourt - Warszawa, 2007r.

Fragmenty wspomnień o. Konrada Stolarka z książki "O. Konrad Stolarek OMI Kapłan, Żołnierz, Redaktor"

Na Zaolziu

Zaolziańska Orłowa stała się pierwszym miejscem mojej działalności kapłańskiej po ukończeniu studiów w czerwcu 1939 roku. Jako katecheta miałem uczyć młodzież zasad wiary. Wybuchła wojna i przekreśliła wszystkie plany przełożonych. Z ośmioosobowej obsady naszej zakonnej wspólnoty zostało nas po 1 września tylko dwóch: ks. Antoni Grzesik i ja. Niemcy zgodzili się na odprawianie polskich Mszy św. w tych kościołach, w których zostanie wygłoszone co najmniej jedno kazanie w języku niemieckim. Okoliczni księża nie znali niemieckiego. Dojeżdżaliśmy zatem z ks. Grzesikiem, na ile było to możliwe, do najbliższych kościołów, by wygłaszać 5-minutowe kazania po niemiecku i ratować w ten sposób, co się jeszcze dało ocalić. Po jednym z kazań w języku niemieckim w Orłowej w czasie udzielania chrztu zjawił się w zakrystii oficer SS. Zrobiłem szybki rachunek sumienia, czy nie powiedziałem w kazaniu nieopatrznie czegoś, co mogło się nie podobać zaborcom. Dla pewności jednak wybrałem najbardziej uroczystą formę chrztu. Długo trzeba by szukać w rytuale rzymskim tych ceremonii, jakie wówczas zastosowałem. Miało to ten skutek, że kiedy wróciłem do zakrystii, SS-mana już nie było. Zostawił wizytówkę, na której dopisał, że chciał ze mną porozmawiać, bo z akcentu, jakim głosiłem kazanie, wywnioskował, że mogłem pochodzić  tylko z Rychtala, bo tylko tam tak mówiono po niemiecku. Obiecał przyjść znowu. Zgadzało się. Urodziłem się w Rychtalu. Z ciekawskim SS-manem chodziłem do szkoły. Nazywał się Raschke. Ale nie zobaczyliśmy się już więcej. Wkrótce potem wybrałem się na Zachód.

W Lyonie

W drugiej połowie maja 1943 roku przybyłem do Lyonu. Kilka dni przedtem znalazłem się jako skoczek spadochronowy we Francji, gdzie w jasną, księżycową noc wylądowałem kilkanaście kilometrów na północ od Le Puy. Siedziałem w tramwaju, który miał mnie dowieźć do kantyny PCK, gdzie pracowała jako kierowniczka Zofia Śliwowa. Miałem dla niej i jej męża wiadomości od syna Józika. Jeszcze kilka dni wcześniej odwiedził mnie na lotnisku w Heston pod Londynem w mundurze podporucznika. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że tramwaj jedzie nie w moim kierunku. Wysiadłem na najbliższym przystanku. Tramwaj ruszył, ale nie ujechał nawet stu metrów, kiedy z pobliskich domów wyskoczyli żołnierze w mundurach gestapo i zabrali z tramwaju wszystkich pasażerów. Przypadek? Wierzę, że to Opatrzność!. Kilka dni później z tego samego Lyonu wybierałem się do północnej Francji, gdzie miałem pewną misję do spełnienia. Miał mi towarzyszyć ks. Antoni Sawicki, bo jako przedwojenny duszpasterz w Barlin znał dobrze tamte strony i miał dużo znajomości. Było to nasze pierwsze spotkanie po dwu latach. Ks. Sawicki, z natury bardzo wrażliwy, był tym spotkaniem niesłychanie podniecony. Nie mógł się opanować nawet w czasie kolacji w jednej z restauracji na placu Bellecourt, na którą go zaprosiłem. Przy sąsiednim stoliku siedziało dwu gestapowców w cywilnych ubraniach. Po kolacji szli za nami w kierunku dworca Perrache. Kiedyśmy się znaleźli na wysokości centrali gestapo, zaaresztowali nas. Podejrzewali ks. Sawickiego z jego blond czupryną, że jest uciekinierem z armii niemieckiej.  Wypuścili go po przeszło dwugodzinnych przesłuchaniach, stwierdziwszy telefonicznie na komisariacie policji w Beaucaire, że jest znany w tym mieście. Mnie wypuszczono po zbadaniu mojej teczki. Zawartość nie wzbudzała podejrzeń. A przecież w kieszeniach sutanny miałem kilka tysięcy dolarów oraz list kardynała Hlonda do Generała Sikorskiego. Tego samego wieczora odjechałem paryskim pociągiem z Lyonu.

W Andorze

Po trudnej wędrówce z Pamiers poprzez Pireneje dotarliśmy wreszcie śmiertelnie zmęczeni do Andory. Po wykonaniu zadania we Francji dołączono mnie do grupy 10 „turystów” starających się również dotrzeć do Anglii. Spotkałem tu niespodziewanie mojego przyjaciela, harcmistrza Wacka Śledziewskiego. Trzymaliśmy się razem. W dwójkę było nam raźniej. W Andorze zakwaterowano mnie u byłego gubernatora Leridy. Po kilkugodzinnym wypoczynku spotkałem się znowu z moją grupą. Miał nas przeprowadzić na stronę hiszpańską Hiszpan, który jakoś nie wzbudzał sympatii ani zaufania. Po krótkim namyśle powiedziałem mojemu opiekunowi, by znalazł mi inny sposób przekroczenia granicy. Nazajutrz taksówkarz przewiózł mnie do Seu de Urgell. Natomiast grupa, z którą się rozstałem w Andorze wpadła w ręce Hiszpanów - przewodnik wsypał - i wszyscy wylądowali w obozie Miranda. Ja natomiast poprzez Barcelonę, Madryt, Sewillę i Gibraltar bez większych przeszkód dotarłem do Anglii. Przypadek? Opatrzność?

Zdjęcia o. Konrada Stolarka z książki "O. Konrad Stolarek OMI Kapłan, Żołnierz, Redaktor"

Zdjęcia z książki: Oblaci Polscy - Zarys dziejów Prowincji Polskiej Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej z okazji 50 - lecia istnienia

Józef Pielorz OMI Rzym, Dom Generalny 1970

Polscy Oblaci - Kapelani wojskowi. Z lewej stoi o. Konrad Stolarek.

Generał Marian Kukiel 15.10.1943r. dekoruje o. Konrada Stolarka krzyżem Virtuti Militari.

Zdjęcie ze strony internetowej: Polskie Siły Powietrzne w II wojnie światowej

 http://www.polishairforce.pl/kapelani.html

Grupowe zdjęcie 133 Skrzydła Myśliwskiego z okazji Wielkanocy 1 kwietnia 1945 r. W środku kapelan tego oddziału o. mjr Konrad Stolarek. Towarzyszą mu przy stole ze święconką dowódcy jednostek (z odznakami pilota), od lewej: kpt. Tadeusz Andersz (dowódca 315 Dywizjonu Myśliwskiego "Dęblińskiego"), ppłk Tadeusz Rolski (dowódca 133 Polowego Portu Lotniczego), kpt. Antoni Głowacki (dowódca 309 Dywizjonu Myśliwskiego "Ziemi Czerwieńskiej" i mjr Kazimierz Rutkowski (dowódca 133 Skrzydła Myśliwskiego).

Kopie dokumentów o. Konrada Stolarka zamieszczone w  książce "O. Konrad Stolarek OMI Kapłan, Żołnierz, Redaktor"

Polscy Oblaci na Zachodzie Europy

1905 - 2010

Historia pracy duszpasterskiej Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Niemczech, Francji, Belgii, JHolandii, Luxemburgu i Wielkiej Brytanii

Józef Pielorz OMI

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza Wydział Teologiczny

Studia i Materiały - Poznań 2012

Duszpasterstwo Polskie w Wielkim Księstwie Luksemburskim

Luksemburg, chociaż nosi tytuł Wielkiego Księstwa, to jednak terytorialnie liczy tylko 2 tys. 587 kilometrów kwadratowych i 450 tys. mieszkańców. Podobnie jak w Belgii, emigracja z Polski zaczęła się tam na szerszą skalę od 1920 r. Dochodziła czasami do 1500 osób. (…) O. Konrad Stolarek ( 1988-1994). O. Stolarek nie chciał mieszkać tam, gdzie o. Adamczyk, ale przeniósł się do Bech, miejscowości oddalonej o 25 kilometrów na wschód od Luksemburga. Wynajął od gminy nieczynną plebanię przy rue Beiwerweiss 2 i w niej zamieszkał. Wzorem swego poprzednika też urządzał doroczne pielgrzymki do groty M. B. w Kayl, 15 sierpnia. Przy tej grocie obchodził razem ze swoimi kolegami 60- lecie ślubów zakonnych ( 1933- 1993 ). 12.06.1993 r. utworzył Radę Duszpasterską przy Polskiej Misji Katolickiej. Prezesem została pani Hohengarten. Redagował też oprócz biuletynu parafialnego pisemko duszpasterskiego dystryktu wschodniego pt. „Ex Oriente Lux”. Wydał jednak tylko kilka numerów, często polemizujących z „Łącznikiem”. 6.11.1993 r. otworzył Szkołę Polską. Liczyła ona 38 uczniów i 5 nauczycieli. O. Stolarek początkowo odprawiał Msz Św. tam, gdzie jego poprzednik. Później przeniósł się do kaplicy Pretres du Sacre-Coeur, przy Bld d Avranches, a w końcu do kościoła św. Michała w samym centrum miasta. Po ukończeniu  31.10.1993 r., 80 roku życia, postanowił przejść na emeryturę. Uroczyste pożegnanie o. Stolarka i nominacja o. Henryka Kruszewskiego jako jego następcy miały miejsce w kościele św. Michała, 29.05.1994 r. O. Stolarek pozostał nadal w Bech i okazyjnie pomagał okolicznym proboszczom. 5.05.1995 r. Rektor PMK we Francji mianował go kapelanem Kombatantów. W tym charakterze odprawił 1.11.1995 r. na cmentarzu wojskowym w Dieuze Mszę Św. za poległych. Podobną Mszę Św. odprawił w Nancy 10 grudnia tegoż roku. Ponieważ mocno podupadł na zdrowiu, w 1999 r. o. Kruszewski odwiózł go do Vaudricourt. Ponieważ tracił coraz bardziej sprawność, dlatego w 2005 r. został umieszczony w specjalnym zakładzie w Maisnil-les-Ruitz. Zmarł tam spokojnie 7.02.2007 r.

Internat św. Kazimierza Ojców Oblatów Maryi Niepokalanej w Vaudricourt, gdzie spędził ostatnie lata życia o. płk Konrad Stolarek

Miejsce spoczynku św. pam. o. płk Konrada Stolarka

 https://www.niebieskaeskadra.pl/

List kondolencyjny biskupa polowego Wojska Polskiego gen. dyw. Tadeusza Płoskiego, skierowany do uczestników pogrzebu św. pam. o. Konrada Stolarka

Z bólem przyjąłem wiadomość o śmierci ojca pułkownika Konrada Stolarka, kapłana Zgromadzenia Misjonarzy Maryi Niepokalanej, wybitnego frontowego kapelana, kawalera Orderu Virtuti Militari. Kapłaństwo jest wielkim darem i powołaniem. W chwili święceń kapłańskich, Chrystus wybrał św. pam. ojca pułkownika do służby, aby przynosił owoc obfity. Posługując Bogu, Ojczyźnie, polskim emigrantom i całemu Kościołowi Powszechnemu, był człowiekiem radosnym, pełnym wiary, odważnie głoszącym prawdę o Słowie Wcielonym. Składając moje kondolencje i łącząc się w modlitwie z wszystkimi, których ta śmierć zasmuciła oraz uczestnikami liturgii pogrzebowej, pragnę na ręce ojca Prowincjała podziękować Zmarłemu za Jego przyjaźń, troskę i życzliwość jaką darzył żołnierzy Wojska Polskiego. Modlitwa brewiarzowa mówi: " Błogosławione stopy, co szukają zabłąkanych owiec wśród cierni pustkowia". Ojciec pułkownik Konrad Stolarek przez swoją wieloletnią służbę kapłańską i kapelańską, najpierw we Francji, a później w Wielkiej Brytanii przyczynił się do odnalezienia wielu "zagubionych owiec". To szukanie odbywało się poprzez środki masowego przekazu, którymi posługiwał się w swojej pracy ale również poprzez indywidualne docieranie do człowieka. Niech Bóg za gorliwe wypełnianie obowiązków duszpasterskich obdarzy Go w domu Ojca Niebieskiego szczęściem wiecznym.

Wspomnienia Generała

Opracował Filip Markiewicz 1997r.

Właściwą rzeczą będzie, gdy dodam szczególnie drogie mi wspomnienia, które charakteryzuje piękną żołnierską postawę, wówczas jeszcze bardzo młodego kapelana I Dywizji Grenadierów, ks. Konrada Stolarka. Trzeba pamiętać, że działo się to w ostatnich dniach czerwca 1940 roku, kiedy Niemcy byli u szczytu swoich zwycięstw, a Francja kapitulowała. Po zakończeniu walk I Dywizji Grenadierów i po wydaniu przeze mnie ostatnich rozkazów do żołnierzy dywizji – przedzierania się drobnymi grupkami do nieokupowanej Francji, a potem do W. Brytanii – najwyższy był czas pomyśleć, jak wydostać się samemu z tego kotła. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności dziekan I Dywizji Grenadierów ks. dr L. Bombas miał znajomą rodzinę francuską w St. Die, która zgodziła się ukryć na strychu swego domu mnie i generała Niemirę ( d-ce. art. dyw. ). Przebywaliśmy tam kilka dni. W parę godzin po usadowieniu się w naszej kryjówce, w tym samym domu zakwaterowali Niemcy. Na szczęście nie zajrzeli na strych. W czasie, gdy Niemców w domu nie było pani domu odwiedzała nas i przynosiła trochę żywności i wiadomości. W piątym dniu powiadomiła nas, że następnego dnia o godz. 4.30 rano mamy wyjść z domu i kilkadziesiąt kroków w lewo będzie oczekiwał nas samochód. Gdy wyszliśmy z domu zobaczyliśmy idącego ku nam ks. Stolarka. Zaprowadził nas do niedaleko stojącego auta, które na masce miało przyczepiony duży czerwony krzyż na białym płótnie. Przy kierownicy siedział żołnierz Dywizji, a obecnie mieszkający w Paryżu kupiec p. Moroz. Powiedział nam ks. Stolarek, że postarał się od niemieckiego komendanta miasta St. Die o dokument dający mu prawo używania samochodu do odwiedzania rannych żołnierzy I Dywizji w okolicznych szpitalach – a my, gdyby nas Niemcy zatrzymali w drodze, mamy mówić, że jesteśmy lekarzami i że jedziemy do szpitala w Nancy. Ruszyliśmy natychmiast. Przejeżdżaliśmy przez szereg kordonowych posterunków niemieckich i żaden żołnierz nas nie zatrzymał, niektórzy z nich salutowali nam. Czerwony krzyż na masce samochodu działał. W ten sposób w ciągu pierwszego dnia dojechaliśmy do klasztoru Misjonarzy Oblatów na górze Sion. Tutaj pozostaliśmy czas dłuższy, mimo, iż część budynków klasztornych zajęta była przez Niemców. Superior domu zakonnego ks. Champion, wiedział kim jesteśmy. W tym czasie przy pomocy zacnych pp. Śliwów z Nancy otrzymaliśmy autentyczne dokumenty francuskie na zmienione nazwiska. Przywiózł nam je ks. Stolarek, który odwiedzał w międzyczasie szpitale wojskowe rozsiane po całym terenie wschodniej Francji. Generał Niemira wyjechał stąd znacznie później pociągiem wprost do Marsyli jako kupiec. Ja natomiast z ks. Stolarkiem i kierowcą tym samym autem etapami poprzez Nancy, La Brosse pod Paryżem ( gdzie spędziliśmy noc w zawalonym przez Niemców klasztorze Oblatów ), Le Creusot i Montceau-les-Mines udaliśmy się do Francji nieokupowanej. Kiedyś eskapadę tę opiszę szczegółowo. Obecnie zaś chciałbym podkreślić, że pod ks. Stolarka sutanną kapłańską kryje się gorące polskie i żołnierskie serce. On tę eskapadę zorganizował i szczęśliwie wykonał. Zbożnemu dziełu P. Bóg błogosławił. W późniejszych latach wojny ks. Stolarek wyleciał z Anglii i został w 1943 roku zrzucony jako spadochroniarz we Francji z ważnym zadaniem bojowym. Za działania te został odznaczony przez Naczelnego Wodza orderem Virtuti Militari.

Generał Bronisław Duch

Żądło Genowefy

L - jak Lucy

Janusz Meissner

Zysk i S-ka Wydawnictwo

Poznań 2009r.

Zawsze - z obowiązku – przychodzą dowódca stacji i lekarz, zawsze również przychodzi nasz kapelan, choć nie ma takiego przepisu, który nakładałby na niego ten obowiązek. Kapelan jednak uważa, iż jest tu zawsze potrzebny: błogosławi odlatującym załogom, dziękuje Bogu za ich szczęśliwy powrót lub udziela sakramentów umierającym. Jakkolwiek obaj z Zygmuntem nie jesteśmy zbyt religijni i nawet usiłujemy ożenić naszego księdza kapelana z córką pewnego anglikańskiego pastora z Lincoln, to jednak zgadzamy się, że istotnie kapelan jest potrzebny, bo nie ma tu nikogo na całej stacji, kto by go nie lubił, nie ma nikogo wśród nas, Polaków, komu by ten zacny ksiądz nie pomógł, kogo by nie pocieszył, komu byłby obojętny – bez względu na wyznanie i na stosunek do religii. Poza tym nasz kapelan nie prawi nam zbyt wiele morałów, natomiast chętnie nas rozgrzesza i z pobłażaniem odnosi się do niedoskonałości natury ludzkiej. Jest dobrym kompanem przy kieliszku, jeździ na motocyklu jak szatan – przepraszam! -  jak archanioł, lata ( jako pasażer, oczywiście ), nawet tańczy! Tylko w sprawie ożenku jest wybredny: swatamy go od roku, a on zawsze wynajdzie jakąś wadę w kandydatce na małżonkę i nie ulega, choć – jak sam mówi – miałby ochotę… Pewnie już wytrwa w dziewiczym stanie duchownym i zostanie arcybiskupem, czego mu cała stacja ze szczerego serca życzy.

Kawalerowie Virtuti Militari

1792-1945

Wykaz odznaczonych za czyny z lat 1863-1864, 1914-1945

G. Łukomski, B.Polak, A.Suchcitz.

Wydawnictwo Uczelniane

Politechniki Koszalińskiej Koszalin 1997.

Zawsze w pierwszej linii

Kapłani odznaczeni Orderem Virtuti Militari

1914-1921 i 1939-1945

Bogusław Szwedo

Wydawnictwo Rytm 2004r.

Szkice biograficzne prezentujące kapłanów, w przeważającej mierze kapelanów Wojska Polskiego, odznaczonych Orderem Virtuti Militari. Dwóch spośród nich zostało wyniesionych przez Kościół na ołtarze: św. o. Maksymilian Maria Kolbe i bł. ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń. Wśród 50- ciu biografii znalazła się także biografia o. płk Konrada Stolarka OMI.

Zapomniani Cichociemni z Wydziału Spraw Specjalnych MON PSZ na Zachodzie

Krzysztof A. Tochman

Wydawnictwo Ostoja 2018r.

Książka zawiera 24 biografie Cichociemnych delegowanych przez Wydział Spraw Specjalnych MON a wśród nich biografię o. Konrada Stolarka

Archiwum Niezależnego Wydawnictwa Harcerskiego

http://archiwumnwh.pl/index.php?title=Kategoria:Ognisko_harcerskie_Londyn_1943-1945

W grudniu 1940 roku powstał w Szkocji Komitet Harcerski, którego Przewodniczącą była Olga Małkowska, a centrum harcerstwa poza krajem mieściło się w posiadłości Castlemains, położonej koło Douglas w Lanarkshire, w Szkocji. W jednopiętrowym pałacyku Małkowska prowadziła internat i prywatną Szkołę Powszechną im A. Małkowskiego. Było to miejsce spotkań, konferencji harcerskich, ale by nie prowokować władz nie używano nazwy Komitet Harcerski, a Ognisko Harcerskie. Małkowska za swoją misję życiową uważała służbę dzieciom i wykluczała przeniesienie się do Londynu. 16 stycznia 1943 roku odbyło się pierwsze, oficjalne posiedzenie Komitetu Harcerskiego, które miało zapoczątkować systematyczną pracę władz harcerskich na uchodźstwie. Posiedzeniu przewodniczyła Olga Małkowska, a oprócz niej brało w nim udział kilku znanych i cenionych instruktorów i instruktorek harcerskich: Ludwik Bar, Franciszek Bolesław Bahyrycz, Wojciech Dłużewski, Antoni Drągowski, Stanisław Mitko, Bohdan Olizar, Czesław Szwagrzak, ks. Konrad Stolarek, Kazimierz Sabbat, Franciszek Żmuda. W czasie obrad wybrano siedmioosobowe prezydium Komitetu, które ukonstytuowało się dopiero 29 kwietnia. Urzędującym wiceprzewodniczącym wybrano K. Sabbata, a Henryk Kapiszewski objął Dział Zagraniczny.

Kluczową sprawą dla Komitetu pozostawało sprawne informowanie poszczególnych jednostek harcerskich działających na terenie Wielkiej Brytanii, ale także na Bliskim Wschodzie, w Indiach, Persji, w Palestynie i w Afryce o tym, co dzieje się w harcerstwie w kraju, na emigracji oraz o pracy Komitetu.

Marian Miszczuk

Wspomnienia majora pil. Wacława Króla

Opracował Wojciech Zmyślony

 http://www.polishairforce.pl/kapelani.html

Mjr pil. Wacław Król w swoich książkowych wspomnieniach kilkakrotnie opowiadał o kapelanach. Omawiane poniżej wydarzenie miało miejsce pod koniec czerwca 1942 r., gdy Król służył w 316 Dywizjonie Myśliwskim "Warszawskim": Jedną z cech uchodźców polskich w mundurach była religijność. O nas lotników dbano bardzo, abyśmy w zaspokojeniu potrzeb w tej dziedzinie nie ponosili uszczerbku. I dlatego w każdą niedzielę przyjeżdżał do nas na lotnisko Heston kapelan wojskowy i o naznaczonej godzinie w baraku personelu lub na świeżym powietrzu odprawiał mszę przy naprędce skleconym ołtarzu. Najczęściej zjawiał się u nas ks. kpt. Stolarek, morowy i lubiany przez wszystkich kapłan. Potrafił zachęcić personel obu dywizjonów, aby przybywał tłumnie na jego nabożeństwa. Pod koniec czerwca otrzymaliśmy poufną informację, że wkrótce zostaniemy przeniesieni całym skrzydłem na lotnisko Croydon, skąd będziemy brać udział w ważnej operacji nad północną Francją. Na wszystkich lotniskach południowej Anglii miały być również skoncentrowane myśliwskie dywizjony RAF. Domysłów na temat tej operacji było bardzo dużo, ale nikt konkretnie nic właściwie nie wiedział. Z tej okazji, że opuszczamy Heston na kilka lub kilkanaście dni, w sobotę zorganizowano w salach kasyna party - towarzyskie spotkanie. A na takim spotkaniu, wiadomo, piwo dla słabych głów, dla tęższych wino albo gin i whisky z wodą sodową lub bez wody, dla smakoszy zaś rum "Jamajka". Już o północy ktoś zaproponował pokera. Gra przedłużyła się do świtu. O godzinie dziewiątej trzeba było gremialnie pójść na niedzielne nabożeństwo, by nie robić przykrości księdzu Stolarkowi, który również uczestniczył z nami we wczorajszej party. Nabożeństwo odprawiał przybyły z nim ks. Nowacki. Personel był raczej senny niż skupiony nad modlitwą. Stolarek wyszedł z tacą, obszedł najpierw tylne szeregi wiernych, mechaników i tych, co się spóźnili na nabożeństwo. Dziękując każdemu za ofiarę, zbliżył się wreszcie do pierwszego rzędu ławek, gdzie siedziała starszyzna z obu dywizjonów, a między innymi obok siebie Gnyś i Łapka z 302, Żurakowski i ja z 316 dywizjonu. Gnyś, jakby się obudził ze snu, spojrzał na Łapkę i położył na tacy pół korony (dwa i pół szylinga). Łapka uśmiechnął się i obok monety Gnysia położył dwie monety po pół korony. Spojrzał przy tym na mnie i Żurakowskiego. Zorientowałem się w mig: grają w pokera i najwyraźniej przebijają się. Janusz nie mając nic zdrożnego na myśli, bo był wysoce religijny, wysupłał z portmonetki banknot dziesięcioszylingowy i w skupieniu złożył go na kupce monet. Wiadomo, dowódca dywizjonu powinien ofiarowywać najwyższe daniny na zbożne cele. Łapka i Gnyś aż poruszyli się niespokojnie na ławce ze zdziwienia i wlepili we mnie wzrok. A mnie błyskawicznie przyszła do głowy myśl, że muszę ich przebić, tak jak w pokerze. Zresztą wczoraj ograłem wszystkich i trzeba było za to Bogu w jakiś sposób podziękować. Wśród ciszy religijnej i spojrzeń wiernych łącznie z samym kapłanem, opanowując się, wyjąłem z prawej kieszeni munduru, w której przechowywałem wygrane w karty pieniądze, niebieski banknot jednofuntowy i przykryłem nim banknot Janusza. - Bóg zapłać! - usłyszałem głos Stolarka. Udawał, że nic nie rozumie. Zdumienie odmalowało się nawet na twarzy Żurakowskiego. Długo potem opowiadano sobie ze śmiechem, jak to 302 dywizjon zagrał w pokera z 316 na nabożeństwie, do której to gry skaptowano nowego gracza, dowódcę "Szakali". O tym, kto wygrał tę grę najwyższym przebiciem, wszystkim było wiadomo”.

Położenie internowanych i więzionych żołnierzy polskich na terenie Europy Zachodniej 1939−1940

 Jacek Macyszyn

Niepodległość i Pamięć 23/3 (55), 129-158 2016

"Niżej podpisany Przełożony Generalny Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej zaświadcza, że wielebny Ojciec Konrad Stolarek, członek naszego Zgromadzenia otrzymał od swoich przełożonych upoważnienie na objęcie funkcji kapelana w Armii Polskiej i że jego stosunek do Zgromadzenia jest zgodny z naszą Regułą. Wobec tego proszę wszystkich Ojców i Braci, by przyjmowali Wielebnego Ojca Stolarka w taki sposób, w jaki Oblat winien być przyjmowany przez swoich współbraci. Nadto proszę o udzielenie mu wszelkiej potrzebnej pomocy wszędzie tam, gdzie go obowiązki powołają, czy to będzie w Europie, czy też w Ameryce lub gdzie indziej".

Upoważniony w ten sposób Stolarek podejmował zadania od gen. Ducha. Jako delegat Czerwonego Krzyża udał się do Alzacji i Lotaryngii, włączonych wówczas przez Hitlera do Rzeszy, z misją odwiedzenia obozów jenieckich na tym terenie. Zaopatrzony w dodatkowy glejt od gen. Stulpnagela w Palais Burbon bez problemu docierał do obozów jenieckich I i II Dywizji. Po powrocie, na prośbę gen. Kleeberga, przejął duszpasterstwo w obozie byłych żołnierzy w Caylus, w którym według jego oceny bezczynność, złe warunki mieszkaniowe, złe zabezpieczenie negatywnie wpływały na morale przebywających tam Polaków. Na peryferiach liczącego około 1500 mieszkańców Caylus mieściły się dwa obozy byłych wojskowych. W dolnym posługę pełnił ks. Edmund Kałas, po aresztowaniu przez gestapo wywieziony do KL Oranienburg. O. Stolarek posługę podjął w obozie górnym w Espargots. I jak wspomina: „w Espargots zastałem w jednym z baraków pięknie urządzoną kaplicę. Cóż z tego, kiedy w czasie pierwszej mszy św. poza garstką oficerów nie było prawie nikogo. Co więcej, w czasie nabożeństwa obrzucono kaplicę kamieniami”. Ale też dodaje: „na szczęście trafiłem na wspaniałą kadrę oficerską, która gotowa była na wszystko, byleby tylko polepszyć sytuację w obozie (…) organizowaliśmy pogadanki i dyskusje na najróżniejsze tematy”. W obozie tym działał poeta Józef Łobodowski, autor między innymi „Uczty Zadżumionych”. Skupiła się wokół niego cała cyganeria obozowa, z którą jak wspomina o. Stolarek „komenda obozowa z trudem dawała sobie radę“. W wyniku podjętych przez o. Stolarka działań, między innymi po utworzeniu chóru, który śpiewając co niedzielę ściągał na msze coraz większą rzeszę żołnierzy, a także po zorganizowaniu pomocy materialnej głównie odzieży i żywności przy współudziale biskupa Theas z Montanbeau, znacznie poprawiły się nastroje wśród więźniów. I tak jak w innych obozach, tak i w obozie w Espargots internowani Polacy antidotum na swe położenie widzieli zarówno w szeroko zakrojonych działaniach kulturalno-oświatowych, jak i sportowych. Warte podkreślenia jest także pozytywne nastawienie ludności francuskiej do przebywających tam Polaków, przekładające się w praktyce na udział w organizowanych akcjach pomocowych.

Wojskowa służba kapelańska w czasie II wojny światowej

Dariusz Chodyniecki

Saeculum Christianum: pismo historyczno-społeczne 5/2, 59-102 1998

Wypada nam jeszcze wspomnieć o najciekawszych postaciach wśród kapelanów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (...) Niezwykle barwną postacią był ks. Konrad Stolarek, oblat, kapelan 1 Dywizji Grenadierów we Francji. Przeszedł z nią cały szlak bojowy, ale dostał się do niemieckiej niewoli. Udało mu się stamtąd uciec do nieokupowanej części Francji, a potem do Anglii (1). Z Anglii w maju 1943 r. wykonał skok spadochronowy do okupowanej części Francji, gdzie wykonywał zlecone mu przez dowództwo niebezpieczne zadania (niekoniecznie związane z duszpasterstwem). Powrócił potem przez Hiszpanię do Anglii. Zdobył spore doświadczenie jako spadochroniarz i został pierwszym kapelanem odznaczonym złotą odznaką bojową spadochroniarzy. Otrzymał też Virtuti Militari i dwukrotnie Krzyż Walecznych (2).

1.       A. Penkalla, Duszpasterze i żołnierze. Wrocławski Tygodnik Katolików. R. 1974, nr 23, s. 7.

2.    J. H u m c ń s k i, Duszpasterstwo wojskowe w walce..., s. 268.

Martyrologium Polskich Oblatów 1939 - 1945

Historia polskich Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którzy w czasie II wojny światowej byli deportowani do obozów koncentracyjnych, zabici, aresztowani lub umarli z powodu wojny

Józef Pielorz OMI

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza Wydział Teologiczny

Studia i Materiały - Poznań 2005

Na wieść o formowaniu się polskiej armii na zachodzie, ojcowie Mańka, Pluszczyk i Misiuda przybyli z dalekiego Cejlonu, by ofiarować swą posługę kapłańską w polskiej armii. Prawie równocześnie z nimi do Paryża dotarł o. Stolarek z Polski. W kwietniu 1940 r. otrzymali oficjalną nominację na kapelanów i zarazem, związaną z tym, promocję na kapitanów wojsk polskich. Ojcowie Stolarek i Pluszczyk, jako kapelani I dywizji grenadierów przeszli chrzest bojowy na froncie francusko – niemieckim i w maju 1940 roku obaj dostali się do niewoli. O. Mańka, jako kapelan 2 dywizji zdołał przejść razem ze swoją dywizją do Szwajcarii i tam został internowany. O. Misiuda, kapelan ośrodka oficerskiego, a później 3 dywizji, po nieudanej próbie przedostania się do Anglii, zajął się opieką duchową nad Polakami pozostałymi w Marsylii. Tak skończył się pierwszy rozdział historii oblackich kapelanów wojskowych. O. Stolarek nie pozostał jednak długo w niewoli niemieckiej. W październiku 1940 r. zmylił czujność strażników i w zabranym im samochodzie wraz z dwójką polskich generałów uciekł do nie okupowanej części Francji. W następnym miesiącu przejął duszpasterstwo byłych kombatantów polskich w Caylus, pod Montauban. W kwietniu 1941 r. ojcowie Stolarek i Misiuda przekradli się przez granicę hiszpańską do Lizbony. Stamtąd o. Stolarek przedostał się do Anglii, gdzie po kilku tygodniach kapelowania w brygadzie szkockiej, został definitywnie przydzielony do lotnictwa. Po kilku miesiącach, po różnych przygodach, przybył do Anglii również o. Misiuda, który został mianowany pierwszym polskim kapelanem spadochroniarzy. Ojcu Stopie również, po licznych przygodach udało się uciec do Anglii, gdzie otrzymał nominację na kapelana 10 brygady kawalerii pancernej w 10 pułku dragonów. Z biegiem czasu polscy oblaci zaczęli coraz bardziej zasilać kadry kapelanów wojsk polskich. W połowie roku 1942 do lotnictwa został powołany, wyświęcony w Irlandii, o. Szymurski, a na wiosnę 1943 r. o. Szkatuła, który przyszedł na miejsce o. Stolarka, odkomenderowanego do zadań specjalnych we Francji.

"Niepokalana"

Czasopismo, którego pomysłodawcą był o. Konrad Stolarek wydawane od 1.05.1954 roku do dnia dzisiejszego.

Duszpasterstwo polonijne Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej we Francji i Belgii

O. Leonard Głowacki OMI

Misyjne Drogi, nr 4/1983

Podparyska posiadłość La Ferté-sous-Jouarre. po przejściu swego cyklu różnych przeznaczeń, znalazła wreszcie wła­ściwe oblicze, jako ośrodek prasowy i duszpasterski. W 1954 r. o. Stolarek podjął próbę działalności apostolskiej za pomocą słowa pisanego, rozpoczynając wydawanie pisma Maryj­nego „Niepokalana". Miesięcznik tak bardzo zgodny z du­chem zgromadzenia (Oblaci Maryi Niepokalanej) i polskiej pobożności, spotkał się z niesłychanie życzliwym przyjęciem naszych rodaków. Po kilku latach osiągnął już 20 tys. na­kładu i na tym poziomie utrzymywał się przez szereg lat. Po o. Stolarku redakcję miesięcznika objął o. E. Szymeczko. W 1959 r., na życzenie Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu, oblaci przejęli również organ Misji Polskiej — „Głos Kato­licki". A trzeba sobie uświadomić, że prasa polska wśród Polonii ma nie tylko znaczenie narzędzia szerokiego od­działywania ideologicznego, jest ona także szkołą języka, a przez język — szkołą naszej narodowej kultury.

Polscy Oblaci na Zachodzie Europy

1905 - 2010

Historia pracy duszpasterskiej Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Niemczech, Francji, Belgii, JHolandii, Luxemburgu i Wielkiej Brytanii

Józef Pielorz OMI

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza Wydział Teologiczny

Studia i Materiały - Poznań 2012

W 1956 r. o. Stolarek zakupił okazyjnie maszyny drukarskie za 300 tys. franków, a w 1961 r. linotyp wartości 950 tys. franków. Drukarnia zainstalowana w listopadzie, została uruchomiona w grudniu 1961 r. Koszty ogólne zakupu i uruchomienia wynosiły 2 mln 158 tys. franków. Oczywiście taka inwestycja wymagała uprzednich pożyczek, m. in. 20 tys. nowych franków od biskupstwa w Meaux. Choć wierzyciele bywali niecierpliwi i ponawiali nalegania na terminową spłatę, o. Stolarek systematycznie wywiązywał się ze zobowiązań, nawet jeśli pojawiały się tu jakieś opóźnienia, jak np. w przypadku ostatniej raty dla bpa Meaux. 1.01.1964 r. wpłacił najpierw 10 tys., następnie 1.01.1965 r. kolejne 5 tys. franków, a ostatnie dopiero w 1977 r. Według raportu o. Stolarka ze stycznia 1963 r. ( AVP 20 ) w Wydawnictwie i „Niepokalanej” drukuje się:

- miesięcznik „ Niepokalana” w nakładzie 20 tys. egzemplarzy;

- tygodnik „Głos Katolicki” w nakładzie 5,5 tys. egzemplarzy;

- książka „ Niedzielna Msza św.” w 5 tys. egzemplarzy;

- różne pomoce liturgiczne;

Ekipę wydawniczą stanowili: dyrektor wydawnictwa o. Konrad Stolarek, redaktor „ Głosu Katolickiego” o. Alfons Stopa, redaktor pomocniczy i sekretarz Stanisław Skórczyński. (…) W 1966 r. o. Stolarek zakupił jeszcze za 10 tys. nowych franków maszynę do zwijania i do obcinania papieru.

Głos Katolicki nr 21/ 31.05.1998r.

Głos Katolicki nr 7/18.02.2007r.

Misyjne Drogi 3/2007r.

Misyjne Drogi nr 126 ( 6/2007r.)

RYCHTAL: Tablica ku czci śp. o. Konrada Stolarka OMI

W niedzielę 26 sierpnia 2007 r., w święto patronalne Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Rychtalu w powiecie kępińskim, miejscu urodzenia śp. o. Konrada Stolarka, odsłonięto tablicę pamiątkową ku jego czci następującej treści: „O. Konrad Feliks Stolarek, urodzony 31.10.1913 r. w Rychtalu, syn Leona i Marty z Taniewiczów, kapłan Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, bohater II wojny światowej, pułkownik Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari, harcmistrz RP, założyciel i redaktor miesięcznika Niepokalana, były prowincjał i superior Instytutu św. Kazimierza w Vaudricourt we Francji, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Luksemburgu. Zmarł 2.02.2007 r. w Maisnil-les-Ruitz we Francji. Tu nauczył się kochać Boga i Ojczyznę.”  Uroczystości zorganizowanej przez ks. proboszcza Mariusza Białobłockiego z udziałem rodziny, wielu parafian i gości oraz pocztów sztandarowych szeregu organizacji, przewodniczył o. redaktor Alfons Kupka oraz o. Marek Jazgier, dwaj misjonarze oblaci MN z Poznania, Zgromadzenia, do którego należał również śp. o. Konrad. Była to budująca uroczystość ku czci wielkiego, zasłużonego parafianina Rychtala. O o. K. Stolarku pisaliśmy szerzej w nr. 3/2007 „Misyjnych Dróg”.

Pocztówka wydana w Rychtalu z okazji poświęcenia tablicy pamiątkowej .

Album Rychtala - Książka dedykowana pamięci o. Konrada Stolarka wydana przez parafię w 2015r.

Rychtal - album dedykowany o. Konradowi Stolarkowi

( 6.03.2015r.)

W dniu wczorajszym, w miejscowości Rychtal (k. Kępna), zaprezentowano album miejski zadedykowany o. Konradowi Stolarkowi, harcerzowi, kapelanowi słynnego dywizjonu lotnictwa myśliwskiego 307, duszpasterzowi emigracji, pochodzącego z tej miejscowości. Uroczystość prezentacji albumu odbyła się w Gminnym Ośrodku Kultury. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz gminy i powiatu, a także zaproszeni goście, w tym śpiewająca i grająca miejscowa młodzież ze scholii parafialnej. Redaktorem albumu jest ks. Mariusz Białobłocki, miejscowy proboszcz, a wsparcia w jego powstaniu udzielali: wójt gminy Czesław Balcerzak oraz mieszkańcy miejscowości, zaangażowani w odszukiwanie i promowanie miejscowej historii.

Portret o. Konrada Stolarka autorstwa Roberta Naumowicza wykonany w 2018r.

Baner przy kościele w Rychtalu.

Pamiątki po o. Konradzie Stolarku ze zbiorów p. Anieli Skałeckiej z Rychtala

Pamiątki po o. Stolarku przekazane Szkole Podstawowej w Rychtalu przez o. kan. Henryka Kruszewskiego OMI - przyjaciela o. Konrada

Ryngraf, który wisiał niegdyś nad biurkiem o. Konrada Stolarka.

Miedzioryt - prezent dla o. Konrada od Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego.

Miedzioryt - prezent dla o. Konrada od Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego.

Fotografia o. Konrada Stolarka z Orderem Virtuti Militari na piersi.

Dzisiaj jest

czwartek,
23 maja 2019

(143. dzień roku)

Polecamy strony

Licznik

Liczba wyświetleń:
3719787

Wyszukiwanie