Menu

Piotr Kokociński

Piotr Kokociński (ur. 1953) – sce­na­rzy­sta (Samowolka), au­tor sztuk dla Te­atru Te­le­wi­zji: Miś Kolabo, Golgota wrocławska /współ­au­tor: Krzysz­tof Szwa­grzyk/, ​pro­za­ik (po­wieść Samowolka). Opo­wia­da­nia dru­ko­wał m. in. w „Ar­ca­nach”, „Pul­sie”, „Rzecz­po­spo­li­tej” (w do­dat­ku „Plus-Mi­nus”). Dwa inne roz­dzia­ły po­wie­ści Człowiek z botanizerką dru­ko­wał w kwar­tal­niku Li­te­rac­kim „Wy­spa” (2014 nr 4) i „Ty­go­dniku Kę­piń­skim” (R. 2015 nr 39-41).

"W GODZINĘ ŚMIERCI"

Piotr Kokociński

Fragment

...Koschik  sięgnął do skórzanej teczki. Wyjął niewielką książeczkę w zielonej płóciennej oprawie i wręczył  starcowi. Szczerze ucieszony Spribille kartkował książeczkę. – Nareszcie, nareszcie ją wydałeś. Dlaczego nie poprosiłeś Schubego o napisanie wstępu? – Nie było czasu, Bóg jeden wie, co się tam u nas jeszcze wydarzy! Latem drukarnia w Kępnie miała spory zapas papieru i mało zleceń, przez Drobiga zaproponowali mi tanio druk. Tekst już przed wojną był gotów. Dogadałem się z Drobigiem, że wykorzystam kilkanaście jego pocztówek. Dodałem około 40 swoich fotografii. I tak powstał ten przewodnik krajoznawczo-przyrodniczy po ziemi kępińskiej. – Stary Franz wzruszył się czytając dedykację a kiedy spojrzał na bibliografię ukradkiem ocierał łzy. Najwięcej było tam pozycji jego i profesora Schube. – Ascherson – rzekł Spribille – stale nam powtarzał: nieważne ile masz publikacji. Liczysz się w nauce, jeśli się na ciebie powołują…Później trochę się spierali o to, komu zwycięzcy przyznają Rychtal. Koschik nie miał wątpliwości: hrabia Szembek doprowadzi do przyłączenia Rychtalskiego Kraiku do Polski. − Zacna rodzina – mówił Spribille − ci Szembekowie, ale to echte Polacken. Masz rację: postawią na swoim. − Dziwisz się? Nie, nie. A co z wami? − pytał Spribille. − Z kim? − Z tobą? Z Burdą? − Ja zostanę, Burda wyjedzie, bo zraził do siebie wielu rychtalan. – Ty chcesz zostać?  A Paul? – Syn jest zabezpieczony. Mam trochę złota w skrytce w banku. Za dobrą cenę sprzedałem folwarczek po moim bracie. Wystarczy synowi na zakup mieszkania i kilkanaście lat dostatniego życia w Breslau. Zresztą nawet  jeśli Rychtal zostanie w Niemczech, to co historyk z doktoratem miałby tam robić? On nie chce uczyć w szkole. Marzy o karierze naukowej. A ja teraz sprzedaję swoje gospodarstwo, przeniosę się do Rychtala. Kupię domek w rynku. − A proboszcz? Co on zrobi? – dopytywał Spribille. − Nieborowski ucieknie, albo go Polacy wygonią. − Księdza? Co ty mówisz? − Nieborowski to z pochodzenia Polak! – Tak?! – Spribille nie mógł w to uwierzyć. – Rozmawiałem z jego matką, przecież ona mieszkała na rychtalskiej plebanii. Lubiła sobie ze mną pogadać po polsku, bała się utrzymywać znajomość z Polakami, bo syn  się na to krzywił. – Niby nazwisko polskie… A wiesz, Peter, przypominam sobie, że jak byłem u Nieborowskiego ze trzy lata przed wojną, to jadąc jego bryczką do siemienickiego lasu, zabrałem staruszkę Nieborowski, żeby mogła uczestniczyć w mszy odprawianej po polsku w Siemianicach, tak było! − Znajomy Żyd z Kępna mówił o nim: myszygene! I miał rację, Franz. − Meszuge? To chyba, to chyba niezbyt eleganckie. − A czytałeś teksty Nieborowskiego? − Nie, ale przyznaję, był nazbyt rozpolitykowany, to prawda… − Biskup dawno powinien był go przenieść, wiem od jednego z kurialistów, że mają z nim problem…

Tekst został zaczerpnięty z "Magazynu Internetowego Helikopter" Zainteresowanych odsyłam do poniższych linków:

https://opt-art.net/helikopter/11-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-i/

https://opt-art.net/helikopter/12-2015/piotr-kokocinski-w-godzine-smierci-ii/

Stanisław Kempa 

Stanisław Kempa - W latach 1925 – 1927 był tymczasowym nauczycielem w Szkole Powszechnej w Krzyżownikach. Z dniem 1 sierpnia 1927r. został przeniesiony do Rychtala, gdzie pracował do 1934r. Następnie przez wiele lat był nauczycielem i wychowawcą w Liceum Ogólnokształcącym w Ostrzeszowie. Spoczywa na cmentarzu w Ostrzeszowie.

Stanisław Kempa w 1967r. ( Archiwum Tadeusza Gawrysiaka.)

W naszych lasach           
(Stanisław Kempa – z przejażdżki jesiennej w pobliżu Zgorzelca i Rychtala)       

Cieniste chwieją się świerki.                                                                    
W igiełkach wiatr szeleści                                          
I cichą, jak szept piosenką                         
Młode krzewinki pieści…                                                           

Na skraju igrają brzozy:                                                              
Wiotkie gałązek kiście                                 
Na drogi leśne, na ścieżki,                                         
Złote zrzucają liście…                                                   

I wciąż się tulą do sosen,                                            
Spuszczając swe warkocze…                     
Tuż przy nich mała osika                             
Trzęsie się i dygocze.                    

Las cały tonie w kolorach,                                          
Wszystko się błyszczy mieni,                    
Spadają liście na ziemię -                                           
Kwiaty polskiej jesieni…                                             

Zrudziałe płaczą zioła…
Długie jeżyn rozłogi                      
Splatają w gęste zarośla                                             
Tarniny, iwy, głogi.                                        

W powietrzu strzępią się przędze,                         
Nić za nicią ulata -                                          
I lecą na leśne zaręby                                  
Nici babiego lata…                                         

Echo Rychtala

Opuszczam bory – spoglądam z dala

Na horyzoncie domy Rychtala

Wśród rozłożystych drzew.

W poświacie słońca wszystko się mieni,

I wszystko kąpie w bujnej zieleni.

I lekki muska wiew…

 

Małe miasteczko – tyle uroku

I tyle piękna na każdym kroku

Każdy zakątek śle:

Krótkie uliczki, stare zaułki

I domy miłe, niby szkatułki

Na ciemnym sadów tle.

 

Miasteczko drogie! Ugór zasiany

I wszystkie bliskie zbożowe łany

Do twych się garną rąk,

A szmaragdowa, przepiękna szata,

Co cię przystraja, stopy oplata-

To pas kwiecistych łąk.

 

W bujnej zieleni strumyk się wije

I wciąż błękitną wygina szyję,

Spokojnie płynąc w dal-

I monotonnie, cichutko mruczy,

I tylko czasem głośniej zahuczy,

Jakby rozsiewał żal…

 

Pamiętam ptaków przeróżne śpiewy,

Gdzie wyrośnięte, cieniste krzewy

I gdzie zdziczałe bzy…

Ach ten wieczorny koncert słowika

I zabłąkane głosy puszczyka -

Przeszłości mojej sny !...

 

Więc lubię Rychtal, pobliskie wioski,

Cały zakątek, cichy, beztroski

I każdy polny kwiat,

Bo tu mi życie płynęło mile

I tu przeżyłem szczęśliwe chwile -

Wiele młodzieńczych lat.

Chwila zadumy      
(Pamięci Ludwika Perlitiusa - nauczyciela i kierownika szkoły w Rychtalu)



 

Pamiętam szkołę, pamiętam dzieci,                               
Wieżę kościelną, co z dala świeci                                  
I księżyc, co w mrokach tli,                                 
Lecz nade wszystko zawsze mnie wzrusza                  
Świetlana postać Perlitiusa                                  
I wtedy smutno mi…                                 

Zawsze pogodny, nigdy w rozterce,                     
Dla wszystkich miałeś otwarte serce                             
I przyjacielską dłoń,                                 
Więc za tę dobroć, pracę mozolną          ,          
I sławę „Lutni” i mowę szkolną
Chylimy naszą skroń.                               

Dziś przy Twym grobie mówią pacierze,                                  
Składając wieńce i kwiaty świeże,                     
A ja mych rymów dar:                              
Niech ptaki zlecą z bliskiej czereśni
I moniuszkowskie nucą Ci pieśni,          
Bo pieśni siałeś czar…

O. Konrad Stolarek 

O. Konrad Feliks Stolarek, urodzony 31.10.1913 r. w Rychtalu, syn Leona i Marty z Taniewiczów, kapłan Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, bohater II wojny światowej, pułkownik Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari, harcmistrz RP, założyciel i redaktor miesięcznika Niepokalana, były prowincjał i superior Instytutu św. Kazimierza w Vaudricourt we Francji, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Luksemburgu. Zmarł 2.02.2007 r. w Maisnil-les-Ruitz we Francji.

"O. KONRAD STOLAREK OMI KAPŁAN, ŻOŁNIERZ, REDAKTOR" 

Redakcja: Agata i Zbigniew Judyccy IRB Vaudricourt - Warszawa, 2007r.

Fragment

...Zaolziańska Orłowa stała się pierwszym miejscem mojej działalności kapłańskiej po ukończeniu studiów w czerwcu 1939 roku. Jako katecheta miałem uczyć młodzież zasad wiary. Wybuchła wojna i przekreśliła wszystkie plany przełożonych. Z ośmioosobowej obsady naszej zakonnej wspólnoty zostało nas po 1 września tylko dwóch: ks. Antoni Grzesik i ja. Niemcy zgodzili się na odprawianie polskich Mszy św. w tych kościołach, w których zostanie wygłoszone co najmniej jedno kazanie w języku niemieckim. Okoliczni księża nie znali niemieckiego. Dojeżdżaliśmy zatem z ks. Grzesikiem, na ile było to możliwe, do najbliższych kościołów, by wygłaszać 5-minutowe kazania po niemiecku i ratować w ten sposób, co się jeszcze dało ocalić. Po jednym z kazań w języku niemieckim w Orłowej w czasie udzielania chrztu zjawił się w zakrystii oficer SS. Zrobiłem szybki rachunek sumienia, czy nie powiedziałem w kazaniu nieopatrznie czegoś, co mogło się nie podobać zaborcom. Dla pewności jednak wybrałem najbardziej uroczystą formę chrztu. Długo trzeba by szukać w rytuale rzymskim tych ceremonii, jakie wówczas zastosowałem. Miało to ten skutek, że kiedy wróciłem do zakrystii, SS-mana już nie było. Zostawił wizytówkę, na której dopisał, że chciał ze mną porozmawiać, bo z akcentu, jakim głosiłem kazanie, wywnioskował, że mogłem pochodzić  tylko z Rychtala, bo tylko tam tak mówiono po niemiecku. Obiecał przyjść znowu. Zgadzało się. Urodziłem się w Rychtalu. Z ciekawskim SS-manem chodziłem do szkoły. Nazywał się Raschke. Ale nie zobaczyliśmy się już więcej. Wkrótce potem wybrałem się na Zachód…

Dzisiaj jest

środa,
21 lutego 2018

(52. dzień roku)

Święta

Środa, I Tydzień Wielkiego Postu
Rok B, II
Dzień Powszedni

Polecamy strony

Licznik

Liczba wyświetleń:
3139165

Wyszukiwanie